W dzisiejszych czasach bycie samemu jest postrzegane jako dziwactwo, trudno się dziwić skoro zewsząd bombardują nas coraz to nowsze związki. Jedne prawdziwe, zawierane z miłości faktycznej, drugie pod publikę, żeby nie odstawać od innych znajomych-przecież naprawdę trudno teraz być sobą, zachować jakąkolwiek cząstkę siebie. Ale czy podążanie za tłumem na dłuższą metę wyszło kiedyś komuś na dobre? Naprawdę tak ciężko przyznać się przed kimś, że to i owo nam się nie podoba? Mówię o kimś, bo przed samym sobą jest chyba najciężej. Trochę mnie to smuci, zwłaszcza, gdy widzę, że dotyczy to ludzi z mojego bliskiego otoczenia. Nie jestem żadnym mędrcem ani filozofem, ale wiem, że największy problem leży tam, gdzie staramy się go nie widzieć. Współczesność dotyka wszystkich kwestii, ale tematyka związków jest chyba najbardziej na czasie. Kurcze, dlaczego tak jest? Terroryzuje nas to z każdej strony. Owszem, cieszę się, gdy widzę szczęście moich znajomych, ale obserwowanie obcych ludzi, gorzej, zmuszanie do obserwowania przez nich samych jest drażniące. Nie lubię na to patrzeć. Lubię, gdy idąc ulicą widzę parę w podeszłym wieku, to jak trzymają się za ręce, spogladają sobie w oczy, a najczęściej po prostu siedzą na ławeczce w parku przytuleni do siebie, bo wtedy najzwyczajniej w świecie ze sobą przebywają. Chciałabym móc zapytać chociaż połowę osób w moim wieku czy potrafią ze sobą być, milczeć. Boję się, że w większości przypadków odpowiedź byłaby przecząca. Po co milczeć, skoro można zagłuszyć ciszę? A ja tak bym właśnie chciała. Pomilczeć, pobyć, pomyśleć, poegzystować bez zobowiązań robienia czegokolwiek. Mieć, gdzie się schować, kiedy nadchodzi burza, a nie wychodzić jej naprzeciw, kiedy wiem, że nie dam rady. Uciec w takie miejsca, gdzie ciężko się dostać, nie dlatego, że droga jest ciężka i kręta, ale dlatego, że nikt nie chce nią iść, bo wydaje się beznadziejna. Nic nigdy nie jest i nie będzie beznadziejne. Wszystko zależy od indywidualnego podejścia. Wracając do tematu - związek na siłę to coś najgorszego, a bycie samemu to nic złego, każdy prędzej czy później znajdzie swoją drugą połówkę, nigdzie nie trzeba się spieszyć, bo jeśli spotka się tą stworzoną dla nas osobę oboje zainteresowanych będzie zdawało sobie z tego sprawę. I myślę, że warto czekać, nawet jeśli czasem jest ciężko, chociażby dlatego, żeby kiedyś móc z kimś w końcu pomilczeć.
Dlatego niech inni się kochają, a ja ze swoim szaleństwem niech będę samotna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz