wiecie co?
powiem Wam, że w sumie to ja mam fajne życie!
chociaż księżyc już wyszedł i godzina jest żadna to czuję, że tak właśnie jest. czego chcieć więcej? pracuję na wspomnienia jak tylko się da. korzystam ze wszystkiego, co mi się przydarza. i jestem szczęśliwa, że gdy nadchodzi taki moment jak dzisiaj - mam, co wyciągnąć i czym się cieszyć.
choć głupich decyzji było bez liku to nie żałuję, bo każda czegoś mnie nauczyła.
i wiecie co?
Wam też tego życzę.
czasem warto wyjść ze swojej strefy komfortu, żeby przeżyć coś niezwykłego, bo jedyne, czego nikt nam nie zabierze to nasze wspomnienia.
samych pięknych dni.
J.
środa, 21 listopada 2018
wtorek, 14 sierpnia 2018
wybacz chłopcze, gdy się tak uśmiecham
no i stało się.
kolejny etap za mną. w sumie nie sądziłam, że będę aż tak przytłoczona tymi zmianami... nawet fakt, że przecież wszystko wyjdzie mi na dobre jakoś mnie nie przekonywał. nie spodziewałam się też, że da mi się to wszystko we znaki do tego stopnia, że zapomnę o swojej codziennej radości.
na szczęście ten etap już za mną! nadal jestem w szoku, ale tak jest. i jestem stokrotnie wdzięczna wszystkim, którzy mieli w to swój wkład. tak na marginesie - chcę tylko powiedzieć, że mam najcudowniejszych przyjaciół na świecie. i jeszcze jest jeden człenio, który, wtedy kiedy trzeba, ciągnął mnie za warkoczyk i przywracał do pionu, jemu też dziękuję. jeżeli ktoś kiedyś zapyta mnie, gdzie poznaje się takich ludzi to powiem jedno - wszystkich poznałam przez przypadek i były to najpiękniejsze przypadki, jakie mi się przydarzyły.
teraz już codziennie się uśmiecham, cały czas i cieszę się, bo zapomniałam na chwilę jak bardzo to lubię. miałam wrażenie, że przez to wszystko zniknął mi nawet mój jedyny dołeczek, ale nie, jest ze mną cały czas, od maleńkości. skoro wytrwał już tyle to chyba nic nam nie straszne.
dlatego uśmiechajcie się ile wlezie, bo tylko tak można przeżyć w tym zwariowanym świecie.
to przychodzi bardzo łatwo i dzięki temu można poprawić komuś dzień, sprawdzone info.
ja zamierzam uskuteczniać to jak tylko się da, krzywo, bo po mojemu, ale zawsze z uśmiechem!
co by się nie działo - uśmiechajcie się!
J.
kolejny etap za mną. w sumie nie sądziłam, że będę aż tak przytłoczona tymi zmianami... nawet fakt, że przecież wszystko wyjdzie mi na dobre jakoś mnie nie przekonywał. nie spodziewałam się też, że da mi się to wszystko we znaki do tego stopnia, że zapomnę o swojej codziennej radości.
na szczęście ten etap już za mną! nadal jestem w szoku, ale tak jest. i jestem stokrotnie wdzięczna wszystkim, którzy mieli w to swój wkład. tak na marginesie - chcę tylko powiedzieć, że mam najcudowniejszych przyjaciół na świecie. i jeszcze jest jeden człenio, który, wtedy kiedy trzeba, ciągnął mnie za warkoczyk i przywracał do pionu, jemu też dziękuję. jeżeli ktoś kiedyś zapyta mnie, gdzie poznaje się takich ludzi to powiem jedno - wszystkich poznałam przez przypadek i były to najpiękniejsze przypadki, jakie mi się przydarzyły.
teraz już codziennie się uśmiecham, cały czas i cieszę się, bo zapomniałam na chwilę jak bardzo to lubię. miałam wrażenie, że przez to wszystko zniknął mi nawet mój jedyny dołeczek, ale nie, jest ze mną cały czas, od maleńkości. skoro wytrwał już tyle to chyba nic nam nie straszne.
dlatego uśmiechajcie się ile wlezie, bo tylko tak można przeżyć w tym zwariowanym świecie.
to przychodzi bardzo łatwo i dzięki temu można poprawić komuś dzień, sprawdzone info.
ja zamierzam uskuteczniać to jak tylko się da, krzywo, bo po mojemu, ale zawsze z uśmiechem!
co by się nie działo - uśmiechajcie się!
J.
niedziela, 1 lipca 2018
powerful
czasem tak jest
czasem coś raz usłyszane już zawsze z czymś będzie się kojarzyło
tylko od nas zależy czy przypiszemy do tego dobre czy złe chwile, a że ja staram się tworzyć tylko dobrze wspomnienia to wszystko zapisuję w szufladce z napisem „na gorsze dni” i jak już taki odważy się nadejść to nie mam skrupułów, by tą szufladkę z hukiem otworzyć.
zdecydowanie za krótką chwilę każdy z nas spędza na tym świecie, żeby nie cieszyć się tym, co ma.
a że ja z muzyką od maleńkości mam do czynienia w taki czy inny sposób to jestem bardzo wdzięczna, za to, że miałam możliwość spojrzeć na wszystko od strony tworzenia, rozpisywania, uczenia się, grania i przede wszystkim - słuchania. po tylu latach wiem jedno, nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz, gdyby nie ona.
bo to nie jest tylko muzyka, to coś, co w pewnym momencie już płynie w żyłach, chcąc nie chcąc. nie ważne czy grasz, tańczysz czy śpiewasz. wszystko zgrywa się tak, że nie ważne jak, ale ważne co.
dlatego nie bójcie się słuchać, bo wszystko jest muzyką, tańczcie zamykając oczy i zatracając się, a jak już śpiewacie (nie istotne jest czy umiecie) to śpiewajcie prosto z serca, bo wtedy, nawet gdy zawodzicie, słychać w tym uczucia!
wszystkiego pięknego.
J.
czasem coś raz usłyszane już zawsze z czymś będzie się kojarzyło
tylko od nas zależy czy przypiszemy do tego dobre czy złe chwile, a że ja staram się tworzyć tylko dobrze wspomnienia to wszystko zapisuję w szufladce z napisem „na gorsze dni” i jak już taki odważy się nadejść to nie mam skrupułów, by tą szufladkę z hukiem otworzyć.
zdecydowanie za krótką chwilę każdy z nas spędza na tym świecie, żeby nie cieszyć się tym, co ma.
a że ja z muzyką od maleńkości mam do czynienia w taki czy inny sposób to jestem bardzo wdzięczna, za to, że miałam możliwość spojrzeć na wszystko od strony tworzenia, rozpisywania, uczenia się, grania i przede wszystkim - słuchania. po tylu latach wiem jedno, nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz, gdyby nie ona.
bo to nie jest tylko muzyka, to coś, co w pewnym momencie już płynie w żyłach, chcąc nie chcąc. nie ważne czy grasz, tańczysz czy śpiewasz. wszystko zgrywa się tak, że nie ważne jak, ale ważne co.
dlatego nie bójcie się słuchać, bo wszystko jest muzyką, tańczcie zamykając oczy i zatracając się, a jak już śpiewacie (nie istotne jest czy umiecie) to śpiewajcie prosto z serca, bo wtedy, nawet gdy zawodzicie, słychać w tym uczucia!
wszystkiego pięknego.
J.
czwartek, 3 maja 2018
nasza piękna katastrofa
nocą wszystko jest piękniejsze!
naprawdę. wszystko.
weźmy na przykład lampy, w ciągu dnia to zwykłe słupy z odrobiną szkła, a nocą piękne żaróweczki, które rozganiają mrok i skaczą tak wesoło, że aż miło na nie patrzeć. jedyne, co trochę mnie nocą przeraża to chmury - bo zasłaniają Księżyc i właśnie za nimi chowają się gwiazdy.
nocą ludzie śpią, a jeśli u kogoś świeci się światło to zastanawiasz się, dlaczego? może ktoś późno wrócił z pracy, może ktoś imprezuje/uczy się, a może dla kogoś dzisiejszy dzień to jego osobisty koniec świata? właśnie takich ludzi szkoda mi najbardziej, bo ja takich nocy miałam już kilka. dlatego, mimo wszystko, mam nadzieję, że po prostu nie mogą spać i cieszą się ciszą, jaką zapewnia noc. i przede wszystkim, że dzielą tą noc z kimś, a nie siedzą samotni w oknach lub na balkonach, bo jeśli tak to proszę się kontaktować - zaprzytulam na śmierć.
dlatego noc jest piękna i przerażająca zarazem.
i pamiętajcie, że to właśnie ona przypomina nam o tym, żebyśmy doceniali ciszę i piękno tego, czego nie widać na pierwszy rzut oka, bo tego nie zapewni nam dzień.
jeśli potrzebujecie ciszy - wyjdźcie nocą na balkon - niebo na całym świecie jest takie samo więc gdzieś tam pewnie siedzę razem z Wami
jeśli potrzebujecie chwili, żeby coś przemyśleć, docenić kogoś, polecam noc z całego mojego czysto teoretycznie zimnego serca, bo wtedy wszystko jest piękniejsze, ale akurat nie o to tu chodzi - pamiętajcie, że gdzieś obok może być jeszcze jedna zbłąkana dusza, która nie potrzebuje nic więcej niż chwili.
to warto doceniać i o to walczyć.
a jeśli nie wierzycie w piękno świata wybierzcie sobie gwiazdę, gwarantuję Wam, że co wieczór będzie świeciła tylko dla Was. ja nie lubię się rozdrabnić więc wybrałam sobie księżyc - pamiętaj kuleczko, co by się nie działo jesteś Nasz.
samych cudowności i bezchmurnych nocy.
J.
naprawdę. wszystko.
weźmy na przykład lampy, w ciągu dnia to zwykłe słupy z odrobiną szkła, a nocą piękne żaróweczki, które rozganiają mrok i skaczą tak wesoło, że aż miło na nie patrzeć. jedyne, co trochę mnie nocą przeraża to chmury - bo zasłaniają Księżyc i właśnie za nimi chowają się gwiazdy.
nocą ludzie śpią, a jeśli u kogoś świeci się światło to zastanawiasz się, dlaczego? może ktoś późno wrócił z pracy, może ktoś imprezuje/uczy się, a może dla kogoś dzisiejszy dzień to jego osobisty koniec świata? właśnie takich ludzi szkoda mi najbardziej, bo ja takich nocy miałam już kilka. dlatego, mimo wszystko, mam nadzieję, że po prostu nie mogą spać i cieszą się ciszą, jaką zapewnia noc. i przede wszystkim, że dzielą tą noc z kimś, a nie siedzą samotni w oknach lub na balkonach, bo jeśli tak to proszę się kontaktować - zaprzytulam na śmierć.
dlatego noc jest piękna i przerażająca zarazem.
i pamiętajcie, że to właśnie ona przypomina nam o tym, żebyśmy doceniali ciszę i piękno tego, czego nie widać na pierwszy rzut oka, bo tego nie zapewni nam dzień.
jeśli potrzebujecie ciszy - wyjdźcie nocą na balkon - niebo na całym świecie jest takie samo więc gdzieś tam pewnie siedzę razem z Wami
jeśli potrzebujecie chwili, żeby coś przemyśleć, docenić kogoś, polecam noc z całego mojego czysto teoretycznie zimnego serca, bo wtedy wszystko jest piękniejsze, ale akurat nie o to tu chodzi - pamiętajcie, że gdzieś obok może być jeszcze jedna zbłąkana dusza, która nie potrzebuje nic więcej niż chwili.
to warto doceniać i o to walczyć.
a jeśli nie wierzycie w piękno świata wybierzcie sobie gwiazdę, gwarantuję Wam, że co wieczór będzie świeciła tylko dla Was. ja nie lubię się rozdrabnić więc wybrałam sobie księżyc - pamiętaj kuleczko, co by się nie działo jesteś Nasz.
samych cudowności i bezchmurnych nocy.
J.
piątek, 27 kwietnia 2018
czy z pary na szybie można odczytać o czym rozmawiają ludzie?
i tak się zagapiam właśnie.
niebezpieczne jest to dla mnie straszliwie.
bo co, jeśli kiedyś tak się zamyślę i tak pogubię, że w taką szybę wejdę?
przecież ten obłoczek przypomina mi wczorajszą kłótnię, ten wspólny wieczór sprzed tygodnia, ten plany snute na przyszłość, której już dla nas nie ma, ten śmiech rozsadzający Twoją przeponę od środka, ten tą pojedyńczą łzę, którą udało mi się złapać na opuszek palca wskazującego, ten Twoje spojrzenie spode łba, kiedy żarty balansują już na granicy, a ten przypomina mi po prostu Twój oddech, który tak bardzo staram się zapamiętać.
muszę bardziej uważać, bo nie chcę nikomu zniszczyć danej chwili.
cudowne to i niebezpieczne zarazem.
ale jeśli to obserwacja zmienia wynik badania to ja chcę każde takie doświadczenie przeżywać po raz tysięczny.
dlatego łapcie każdy taki obłoczek, bo nigdy nie wiadomo czy nie jest on ostatnim, jaki nam pozostał.
pięknych chwil Wam życzę, standardowo.
J.
niebezpieczne jest to dla mnie straszliwie.
bo co, jeśli kiedyś tak się zamyślę i tak pogubię, że w taką szybę wejdę?
przecież ten obłoczek przypomina mi wczorajszą kłótnię, ten wspólny wieczór sprzed tygodnia, ten plany snute na przyszłość, której już dla nas nie ma, ten śmiech rozsadzający Twoją przeponę od środka, ten tą pojedyńczą łzę, którą udało mi się złapać na opuszek palca wskazującego, ten Twoje spojrzenie spode łba, kiedy żarty balansują już na granicy, a ten przypomina mi po prostu Twój oddech, który tak bardzo staram się zapamiętać.
muszę bardziej uważać, bo nie chcę nikomu zniszczyć danej chwili.
cudowne to i niebezpieczne zarazem.
ale jeśli to obserwacja zmienia wynik badania to ja chcę każde takie doświadczenie przeżywać po raz tysięczny.
dlatego łapcie każdy taki obłoczek, bo nigdy nie wiadomo czy nie jest on ostatnim, jaki nam pozostał.
pięknych chwil Wam życzę, standardowo.
J.
środa, 14 marca 2018
popełnialiśmy wiele błędów
Literówki
Bo zamiast "miłość" czuliśmy do siebie
"mdłość"
Fleksyjne
Bo zamiast odmieniać przez osoby,
pozwalaliśmy, żeby one odmieniały nas
Stylistyczne
Bo wielokrotnie powtarzaliśmy słowo
"kocham"
Interpunkcyjne
Bo zapomnieliśmy o kropce na końcu
znajomości.
A. Kożuch
Bo zamiast "miłość" czuliśmy do siebie
"mdłość"
Fleksyjne
Bo zamiast odmieniać przez osoby,
pozwalaliśmy, żeby one odmieniały nas
Stylistyczne
Bo wielokrotnie powtarzaliśmy słowo
"kocham"
Interpunkcyjne
Bo zapomnieliśmy o kropce na końcu
znajomości.
A. Kożuch
wtorek, 6 marca 2018
czasem trzeba to po prostu znaleźć
ilu ludzi - tyle nazw
szczęście
miłość
dobro
nadzieja
rodzina
wiara
radość
a czasem wystarczy tylko doceniać. zacząć cieszyć się z czegoś, co niekoniecznie było najmilsze czy najpiękniejsze, ale w końcu z jakiegoś powodu nam się zdarzyło. każda blizna powstała po to, żeby pokazać piękno (nie ważne czy zebrana w dzieciństwie czy po poważnej operacji), każde wspomnienie napada na nas nie bez powodu - ma przypomnieć o dobrych lub tych gorszych chwilach, każdy napotkany człowiek powinien wnosić do naszego życia trochę nowych doświadczeń.
i właśnie po to jest to wszystko - żeby doceniać każdy dzień i każdą chwilę, bo przecież nie wiadomo na jak długo mamy podpisaną umowę na życie więc
ryzykujcie jakby to był zakład,
kochajcie tak mocno, żebyście czuli, że już bardziej się nie da,
dzielcie się wszystkim, co najlepszego macie w sobie,
nie traćcie i nie pozwólcie komuś stracić nadziei,
rodzina niech zawsze będzie na pierwszym miejscu, bo bez niej nie istniejemy,
wierzcie w księżniczki i smoki, koty z szerokim uśmiechem, Krainę Czarów i Narnię,
ale przede wszystkim
uśmiechajcie się do każdego i zawsze, bo czasem potrzeba tylko tyle, żeby komuś poprawić dzień albo nawet całe życie.
i nigdy, przenigdy nie bójcie się ryzykować czegoś dla własnego szczęścia czy miłości!
po pierwsze zawsze warto, a po drugie - mądrzy ludzie powtarzają, że lepiej coś zrobić i żałować niż później żałować, że się nie spróbowało.
ja raz nie zaryzykowałam, a z perspektywy czasu wiem, że było warto. mimo wszystko cieszę się, że jesteś teraz szczęśliwy :)
świat jest piękny sam w sobie, ale z odrobiną naszej pomocy może być w nim odrobinę bardziej zielono.
zapomniałabym o najważniejszym - przenoście ze snów do codzienności odrobinę szaleństwa, bo czasem to jedyne, co nam zostaje.
pięknych chwil Wam życzę,
dobrej nocy.
J.
szczęście
miłość
dobro
nadzieja
rodzina
wiara
radość
a czasem wystarczy tylko doceniać. zacząć cieszyć się z czegoś, co niekoniecznie było najmilsze czy najpiękniejsze, ale w końcu z jakiegoś powodu nam się zdarzyło. każda blizna powstała po to, żeby pokazać piękno (nie ważne czy zebrana w dzieciństwie czy po poważnej operacji), każde wspomnienie napada na nas nie bez powodu - ma przypomnieć o dobrych lub tych gorszych chwilach, każdy napotkany człowiek powinien wnosić do naszego życia trochę nowych doświadczeń.
i właśnie po to jest to wszystko - żeby doceniać każdy dzień i każdą chwilę, bo przecież nie wiadomo na jak długo mamy podpisaną umowę na życie więc
ryzykujcie jakby to był zakład,
kochajcie tak mocno, żebyście czuli, że już bardziej się nie da,
dzielcie się wszystkim, co najlepszego macie w sobie,
nie traćcie i nie pozwólcie komuś stracić nadziei,
rodzina niech zawsze będzie na pierwszym miejscu, bo bez niej nie istniejemy,
wierzcie w księżniczki i smoki, koty z szerokim uśmiechem, Krainę Czarów i Narnię,
ale przede wszystkim
uśmiechajcie się do każdego i zawsze, bo czasem potrzeba tylko tyle, żeby komuś poprawić dzień albo nawet całe życie.
i nigdy, przenigdy nie bójcie się ryzykować czegoś dla własnego szczęścia czy miłości!
po pierwsze zawsze warto, a po drugie - mądrzy ludzie powtarzają, że lepiej coś zrobić i żałować niż później żałować, że się nie spróbowało.
ja raz nie zaryzykowałam, a z perspektywy czasu wiem, że było warto. mimo wszystko cieszę się, że jesteś teraz szczęśliwy :)
świat jest piękny sam w sobie, ale z odrobiną naszej pomocy może być w nim odrobinę bardziej zielono.
zapomniałabym o najważniejszym - przenoście ze snów do codzienności odrobinę szaleństwa, bo czasem to jedyne, co nam zostaje.
pięknych chwil Wam życzę,
dobrej nocy.
J.
sobota, 3 lutego 2018
pocztówka z kosmosu
pierwszy raz od bardzo dawna mam wolny weekend - wolny tak totalnie: bez uczelni, pracy i niczego.
właśnie to nic mnie tutaj sprowadza.
to dobre miejsce i lubię tutaj wracać.
trochę się ostatnio pozmieniało, dużo więcej obowiązków, które skutecznie sprawiają, że cały czas mam, co robić i przez to mam mniej czasu na zastanawianie się nad niepotrzebnymi rzeczami. muzyka mnie tak przyjemnie kołysze, że zatracam się bezwiednie w tej toni i niczego się nie boję. nie ważne, o czym śpiewasz - nie boję się głębokości!
nie lubię nocy, kiedy nic mi się nie śni. budzę się rano tak pusta w środku, że ciężko jest mi się otrząsnąć.
bo ja muszę się nad czymś zastanawiać, lubię, kiedy dużo się dzieje i lubię tracić kontrolę tylko po to, by potem ją odzyskać.
niedawno byłam w pewnym miejscu, które już zawsze będzie kojarzyło się tylko z dobrymi wspomnieniami, chociaż zdarzały się i nie miłe przygody. trzy miesiące wśród naprawdę wspaniałych ludzi nazywanych potocznie Grzbietami - Wy wiecie, że o Was mówię/piszę/myślę :) i szczerze mówiąc nigdy nie sądziłam, że jadąc tam tak po prostu, bo mnie wysyłają, nie będę chciała wracać i w sumie - gdyby nic mnie tutaj nie trzymało - zostałabym, bo tak dobrych i pozytywnych ludzi spotyka się w życiu bardzo rzadko. dlatego mega się cieszę, że mogło mnie to spotkać, że Was poznałam, że czasem miałam Was dosyć ( w tym pozytywnym sensie ), że z Wami zawsze było śmiesznie, że przez Was zawsze chciało się przychodzić i kłócić nawet z najgorszymi i że powroty o godzinie 7-ej rano nie były niczym nadzwyczajnym :)
tak jakoś bardziej się chciało ;)
teraz też to mam, bo wszystko zaczyna się układać tak jak chciałam, każdy misterny plan powoli się realizuje i idzie w dobrą stronę, a gdy coś mu się zapomni i próbuje skręcić nie tu, gdzie trzeba to po prostu zwalniamy i wracamy na właściwy tor.
a tymczasem wracam do kpk - cudownego dnia :)
ps. Nie zapomnijcie się dzisiaj do kogoś uśmiechnąć!
J.
właśnie to nic mnie tutaj sprowadza.
to dobre miejsce i lubię tutaj wracać.
trochę się ostatnio pozmieniało, dużo więcej obowiązków, które skutecznie sprawiają, że cały czas mam, co robić i przez to mam mniej czasu na zastanawianie się nad niepotrzebnymi rzeczami. muzyka mnie tak przyjemnie kołysze, że zatracam się bezwiednie w tej toni i niczego się nie boję. nie ważne, o czym śpiewasz - nie boję się głębokości!
nie lubię nocy, kiedy nic mi się nie śni. budzę się rano tak pusta w środku, że ciężko jest mi się otrząsnąć.
bo ja muszę się nad czymś zastanawiać, lubię, kiedy dużo się dzieje i lubię tracić kontrolę tylko po to, by potem ją odzyskać.
niedawno byłam w pewnym miejscu, które już zawsze będzie kojarzyło się tylko z dobrymi wspomnieniami, chociaż zdarzały się i nie miłe przygody. trzy miesiące wśród naprawdę wspaniałych ludzi nazywanych potocznie Grzbietami - Wy wiecie, że o Was mówię/piszę/myślę :) i szczerze mówiąc nigdy nie sądziłam, że jadąc tam tak po prostu, bo mnie wysyłają, nie będę chciała wracać i w sumie - gdyby nic mnie tutaj nie trzymało - zostałabym, bo tak dobrych i pozytywnych ludzi spotyka się w życiu bardzo rzadko. dlatego mega się cieszę, że mogło mnie to spotkać, że Was poznałam, że czasem miałam Was dosyć ( w tym pozytywnym sensie ), że z Wami zawsze było śmiesznie, że przez Was zawsze chciało się przychodzić i kłócić nawet z najgorszymi i że powroty o godzinie 7-ej rano nie były niczym nadzwyczajnym :)
tak jakoś bardziej się chciało ;)
teraz też to mam, bo wszystko zaczyna się układać tak jak chciałam, każdy misterny plan powoli się realizuje i idzie w dobrą stronę, a gdy coś mu się zapomni i próbuje skręcić nie tu, gdzie trzeba to po prostu zwalniamy i wracamy na właściwy tor.
a tymczasem wracam do kpk - cudownego dnia :)
ps. Nie zapomnijcie się dzisiaj do kogoś uśmiechnąć!
J.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)