wtorek, 21 czerwca 2016

oboje wiemy, co znaczy być wybrakowanym

i zagapiam się tak na Twój temat, że przejeżdzam po kilkadziesiąt przystanków.

znalazłam dawno już i do krwii się zakochałam.
tak więc mój przyszły mężu:

" Chcę być singielką, ale z Tobą.

Chcę, żebyś wychodził z kumplami na piwo. Żebyś następnego ranka miał kaca i prosił, abym do ciebie przyszła, bo będzie ci lepiej trzymając mnie w ramionach. Bo uwielbiasz, kiedy tulimy się do siebie. Chcę, abyśmy rano leżeli razem w łóżku i rozmawiali o wszystkim i o niczym, ale czasami chcę, żeby popołudniu każde z nas zajęło się swoimi sprawami i robiło coś innego przez resztę dnia.

Chcę, żebyś opowiadał mi o wieczorach spędzanych z przyjaciółmi. O tym, że w knajpie była dziewczyna, która puściła ci oczko. Chcę, żebyś wysyłał mi smsy, kiedy jesteś pijany ze swoimi kumplami. Wypisywał do mnie bzdury, tylko dlatego, że chcesz się upewnić, że ja też o tobie myślę.
 Chcę jadać z tobą posiłki. Chcę, żebyś nakłaniał mnie do mówienia o sobie i żebyś sam opowiadał mi o sobie. Chcę, żebyśmy dyskutowali o Północnym Wybrzeżu i o Południowym Wybrzeżu, o zachodnich przedmieściach i wschodnich. Chcę wyobrażać sobie z tobą nasze wymarzone poddasze wiedząc, że pewnie i tak nigdy na takim nie zamieszkamy. Chcę, żebyś opowiadał mi o swoich marzeniach, nawet jeśli są kompletnie nierealne. Chcę być zaskoczona tym, że czasami przez ciebie wypowiadam zdania typu: „Bierz swój paszport, wyjeżdżamy”.

Chcę się z tobą bać. Robić rzeczy, których nie zrobiłabym z nikim innym, bo przy tobie czuję się pewnie. Wracać do domu pijana po miłym wieczorze ze znajomymi. Chcę, żebyś brał moją twarz w dłonie, całował mnie, używał mnie jako swojej poduszki i ciasno przytulał w nocy.

Chcę, żebyś miał swoje własne życie, żebyś spontanicznie decydował się na takie kaprysy jak  kilkutygodniowa podróż. Żebyś zostawiał mnie samotną i znudzoną. Chcę tęsknić i tylko czekać, aż na Facebooku wyskoczy zdjęcie twojej twarzy i powie mi „cześć!”.

Nie chcę, żebyś zawsze mnie zapraszał, kiedy wychodzisz gdzieś wieczorem i ja też nie chcę cię zawsze zapraszać. Po to, żebyśmy następnego dnia mogli opowiedzieć sobie o tym, jak spędziliśmy czas.

Chcę czegoś, co jest proste i skomplikowane jednocześnie. Czegoś co sprawia, że często sama zadaję sobie pytania, ale w chwili, kiedy jesteśmy razem, znam już na nie odpowiedź. Chcę żebyś uważał, że jestem piękna, żebyś był dumny mówiąc, że jesteśmy razem. Chcę słuchać, że mnie kochasz, a przede wszystkim chcę ci mówić, że ja też kocham Ciebie. Chcę, żebyś puszczał mnie przed siebie, bo chcesz popatrzeć, jak idąc kołyszę tyłkiem. Chcę, żebyś zimą pozwalał mi zeskrobywać lód z szyb samochodu, bo śmieszy cię sposób, w jaki trzęsie się przy tym moja pupa.

Chcę snuć z tobą plany nie wiedząc, czy kiedykolwiek uda się je zrealizować. Chcę być w związku, który jest wszystkim, tylko nie oczywistością. Chcę być twoją dobrą przyjaciółką. Taką, z którą uwielbiasz spędzać czas. Chcę, żebyś miał ochotę flirtować z innymi dziewczynami, ale kiedy wieczór się kończy, zawsze pragnął wracać do mnie. Ponieważ ja będę chciała wrócić z Tobą do domu. Chcę być tą, z którą pragniesz się kochać i obok której zasypiać. Tą, która trzyma się z daleka kiedy pracujesz i uwielbia, kiedy zatracasz się w swoim świecie.

Chcę wieść życie singla, ale z Tobą. Chcę, aby nasze wspólne życie było takie, jak nasze dotychczasowe życie singli… ale razem.”





Ps. To nie mój tekst, nie jestem taka zdolna :(

przeszkadza mi codzienność

ostatnio coraz częściej potrzebuję jakiejś odskoczni - albo chcę się schować na jakiś czas albo pojechać gdzieś i nie wracać do rana. momentami wystarczy za duża koszulka, ale czasem, kiedy jest już tak mocarnie źle to najzwyczajniej w świecie uciekam do ludzi. nie muszę nic mówić. ja chcę po prostu być, bo wtedy czuję, że żyję, dużo bardziej niż gdybym się udzielała. lubię patrzeć jak ktoś jest szczęśliwy, zwłaszcza jeśli to ktoś mi bliski. to takie małe zboczenie. ale mówiąc o odskoczni miałam na myśli też zmiany, a tych szykuje się bardzo dużo. pierwsza i w sumie najważniejsza:

1. KRASNAL SIĘ WYPROWADZA!

* baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo długo się zastanawiałam, zanim podjęłam tą decyzję, nie dlatego, że źle mi w domu, wprost przeciwnie - lubię czuć, że mam do kogo wracać, ale mam też kim się opiekować i to wyczerpuje mnie najbardziej. w skrócie moje życie skończyło się pięć i pół roku temu, dlatego chcę w końcu zacząć oddychać, spróbować chociaż trochę odbudować samą siebie, a potem, kawałek po kawałku, układać swoją przyszłość od początku. nie zostawię tych, którzy mnie potrzebują, absolutnie -będę niedaleko, żeby w każdej chwili móc wrócić, gdyby ktoś powiedział "Justyna, przyjeżdżaj." jak w każdej normalnej rodzinie zazwyczaj jest tak, że na najmłodszego dzieciora się chucha i dmucha, tak u mnie komuś się chyba coś pomerdało, bo wypuścił na mnie pieprzony halny czy jakieś inne cholerstwo. no i biorę się za siebie, koniec lenistwa, ciśniemy bieganko i rolki do oporu. trzeba zacząć w końcu wyglądać jak człowiek, a nie nabity klusek!

2. zaczynam rozszerzać swój pamiętnik

* a mianowicie - szykuje się kolejny tatuaż <3 a z racji zawodu, który chcę wykonywać w niedalekiej przyszłości szaleć mogę tylko w mało widocznych miejscach. już nie mogę się doczekać, bo będzie piękny- piękny dla mnie. w tatuażach najgorsze jest to, że jeszcze dobrze nie zrobi się jednego, a już są pomysły na następny. będzie supersupersupersuper!

34567890000000000000000...
mam zamiar wywrócić swoje życie do góry nogami, niech mi ktoś życzy powodzenia.