Dzisiaj.
Idę ja, M i mały Napoleon. Wracamy ze spaceru. Niedaleko domu spotykamy dwóch chłopców, jeden miał wiaderko i czekał aż brat z łopatka nasypie mu tam ziemi. Ja kończę jeść swojego loda, M niesie tylko patyczek, a małemu Napoleonowi jeszcze nie wolno.
Nagle starszy z chłopców patrzy na mnie z uwagą, bierze rączki pod boki i mówi:
- Z lodem?! Dzisiaj?! Przecież lody można tylko w Słodką Sobotę, a dzisiaj jest środek tygodnia!!
Wmurowało mnie...
Pierwszy raz w życiu miałam wyrzuty sumienia, że jem loda i śmiało stwierdzam, że nie polecam tego uczucia.
Przeszłam trzy metry dalej, popatrzyłam na M i wybuchłam śmiechem. Odwróciłam się jeszcze, ale rezolutny chłopiec już zajął się ładowaniem ziemi do wiaderka brata. I z jednej strony cieszyłam się, że go spotkałam, ale z drugiej było mi smutno. Pamiętam jak ja szalałam za słodyczami za gówniaka, jestem pod wrażeniem, że ten maluch wyrobił u siebie takie zacięcie i wie, że takie rarytasy można tylko w ten jeden wyjątkowy dzień tygodnia.
Dzisiaj jest środa.
Jak to jest u Was? Macie cały słodki tydzień czy tylko Słodką Sobotę?
Ps. Mam nadzieję,że to drugie.
Wasza J.
Czemu ostatnio tak mało wpisów?
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej!
jejkujejkujejku, nie sądziłam, że to gdzieś dociera - cieszę się bardzo, że troszkę Ci się wgryzłam w duszę :) Dziękuję i tulę serdecznie.
UsuńJ.