piątek, 13 stycznia 2017

dziesiątkę mam w okolicach serca

bo jestem jak tarcza strzelnicza - nie musisz celować w głowę, żeby mnie zabić


sześć lat minęło jak z bicza strzelił.

i sama nie wiem jak jest.


nie przyzwyczaiłam się, nie nauczyłam się z tym żyć.


ewentualnie trochę to akceptuję, bo  sumie jak inaczej?



inne wspomnienia blakną, ale te sprzed sześciu lat są wyraźne jak cholera, godzina po godzinie, minuta po minucie. nie są przyjemne - są przepełnione bólem, pustką, tęsknotą. im później tym gorzej. bo im później tym bardziej powiększa się luka, która teoretycznie powinna być chociaż trochę wypełniona dobrymi wspomnieniami. pamiętam przyjazd Brata, pamiętam reakcję Mamy, pamiętam każdy swój ruch, pamiętam jak złapał mnie za rękę i ścisnął z całych sił, prawie mi ją miażdżąc, ale to nie bolało. cieszyłam się, że chociaż jest starszy zdecydował się szukać oparcia właśnie u mnie.



minęło sześć lat.



i ja tęsknię za Tobą Tato.

codziennie cholernie mi Ciebie brakuje. mam Ci trochę za złe to, że nas zostawiłeś. że nie zobaczyłeś drugiego wnuczka, a teraz też trzeciego. co z tego, że pewnie widzisz ich gdzieś z góry, dam sobie rękę uciąć, że tam nie dociera dźwięk ich śmiechu.

ale jest mnóstwo rzeczy, za które jestem Ci wdzięczna, bo bez nich nie byłabym teraz takim człowiekiem, jakim się stałam. nie muszę być w centrum uwagi, nie potrzebuję wiele do szczęścia, mam duże wymagania, ale dużo daję w zamian, doceniam wszystko, każdy kolejny dzień, za który mogę Ci podziękować. jest tego tyle, że mogłabym wymieniać w nieskończoność...


tak w skrócie:


Tato,
                                         dziękuję Ci, że byłeś.





























                                                                                 do zobaczenia kiedyś tam u góry!



                                                                                                                                                 córka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz