Zawsze zastanawiało mnie, jaka siła sprawia, że rodzeństwo jest tak niesamowicie ze sobą połączone, że mimo tego, że nie odzywa się i często gniewa na siebie jest gotowe skoczyć za sobą w ogień, gdyby temu drugiemu stało się coś złego...
Nie zawsze jest tak jakby się chciało, w sumie nigdy tak nie jest. Nie mam zamiaru rozpisywać się w tym poście.
Mam czterech braci i każdy jest zupełnie inny, z jednym mam dobry kontakt, z drugim nie, z trzecim i czwartym też jest zupełnie inaczej, ale przecież nie ma rodzeństwa idealnego.
W każdym razie, jeśli kiedykolwiek to przeczytają, to chcę po prostu powiedzieć, że ich kocham, tak mocno jak tylko może kochać siostra, niezależnie od tego, co się między nami wydarzy i tak są najwspanialsi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz